podcast Biz Academy_szkolenie marketing internetowy Łódź

Koniec z twórczą blokadą: poznaj triki, które pomogą Ci efektywnie tworzyć teksty dla swojej marki (Podcast, #3)

Regularne publikowanie treści – na blogu, stronie internetowej, w mediach społecznościowych – to podstawa efektywnego promowania marki online. Dzięki nim możesz przyciągać klientów i budować ich zaangażowanie. Jednak jak to jest, że niektórzy potrafią stworzyć kilka dobrych tekstów w tygodniu, a niektórzy godzinami walczą z kursorem migającym na pustej stronie? Czy to tylko kwestia tzw. „lekkiego pióra”? Niekoniecznie.

Nawet jeśli pisanie nie do końca jest „Twoją bajką”, oto kilka sposobów, które usprawnią Ci pisanie rozmaitych tekstów dla swojej marki. W nowym odcinku podcastu dzielimy się z Tobą technikami efektywnego pisania, które wypracowałyśmy w ciągu ponad 10 lat copywriterskiej pracy. Opowiemy też o kreatywnych nawykach copywriterów i pisarzy światowej sławy – w końcu jak się uczyć, to od najlepszych. 😊

Z tego odcinka podcastu „Biz Academy przy kawie” dowiesz się m.in.:

  • jaki system pisania wypracował dla siebie ojciec reklamy, David Ogilvy
  • jak rozkładać pracę nad tekstem, aby była najbardziej efektywna
  • na czym polega technika Pomodoro
  • w czym może Ci pomóc metoda trzech kapeluszy

Linki do narzędzi wspomnianych w podcaście:

Brain Focus

Muzyka: Adam Vitovsky (licencja CC BY 3.0)

Transkrypcja

Joanna Aleksandrow: Witamy Cię w kolejnym odcinku podcastu „Biz Academy przy kawie”. Dzisiaj będziemy mówić o prostych mykach, które pozwolą Ci napisać każdy tekst. Opowiemy o naszych nawykach copywriterskich i wpuścimy Cię za tajne kulisy naszej pracy.

Agata Adamczewska: Pogadamy też o rytuałach pisania i sposobach, które ułatwiają nam codzienną pracę. Opowiemy też o tym, że napisanie dobrego tekstu to nie tylko kwestia tzw. “lekkiego pióra”, ale przede wszystkim sprawdzonych technik i doskonalenia warsztatu. W praktyce oczywiście pisać może każdy, ale nie każdy może robić to dobrze. Pokażemy Wam, jak pójść w tym drugim kierunku.

Asia: Dokładnie, jest też tak, że copywriter to nie artysta, który siedzi w kawiarni i ma fajne życie, ale bardziej rzemieślnik. Te techniki pomagają w przejściu przez napisanie praktycznie każdego tekstu – od wpisu na bloga, po tekst sprzedażowy czy tekst na stronie.

Pewnie każdy z Was ma czasem sytuację, gdy zabiera się do pisania tekstu, ma przed sobą ekran i migający kursor i nie ma kompletnie pojęcia, od czego zacząć i co napisać.

Agata: Wydaje mi się, że w codziennej pracy copywritera i w ogóle każdego, kto musi w swojej pracy pisać, to stresujący moment. Masz przed sobą kartkę i czujesz presję, że musisz ją czymś wypełnić. Zanim zaczniesz, musisz mieć jednak w głowie już cel i to, co chcesz osiągnąć przez tekst. By więc to wszystko się udało i przejść przez ten ból pierwszych kilku zdań i słów, mamy dla Ciebie sprawdzone sposoby, które pomogą CI przez to przejść. Zostań z nami do końca odcinka, podzielimy się z Tobą naszymi metodami.

Chcemy też podzielić się z Tobą kulisami pracy słynnych copywriterów i osób, które zawodowo zajmują się pisaniem, bo to są fajne smaczki i ciekawostki, które też bardzo nas interesują. Bo tak się dzieje, że niektórzy mają swoje rytuały i bez pewnych elementów nie powstanie żaden tekst.

Asia: Łącznie z tym, że niektórzy copywriterzy mają specjalne kapcie czy nawet koszule, bez których nie powstałby ich żaden tekst.

Agata: Ja lubię wynajdywać i czytać różne smaczki o słynnych copywriterach i tzw. ojcach reklamy. Przykładem może być słynny David Ogilvy, uznawany za ojca komercyjnej reklamy, którą znamy. Znalazłam ciekawy list, który Ogilvy napisał do swojego przyjaciela i opisał mu sposób, w jaki powstają teksty do jego reklam. Podzielił się tym, że teksty powstają w kilku różnych etapach. Przede wszystkim Ogilvy mówi, że żaden jego tekst nie powstał w biurze, w agencji reklamowej – co w sumie można powiedzieć, że nas z nim łączy. W agencji reklamowej, gdzie pracuje mnóstwo ludzi, jest głośno i Ogilvy nie mógł się skupić. Mam dokładnie tak samo, bo na etapie researchu i przygotowywania pierwszego draftu potrzebuję ciszy i spokoju. Pracuję wtedy w odosobnieniu.

Asia: Gdy kiedyś pracowałyśmy razem w agencji, każda z nas zamykała się w innym pokoju, żeby pracować w ciszy.

Agata: Dokładnie tak. Mam tak do dzisiaj, że potrzebuję spokoju. Pracuję na co dzień w domu i gdy zdarzy się, że akurat w ciągu dnia jest mój mąż i syn, to dla mnie trauma, bo nie mogę przebrnąć nawet przez kilka pierwszych zdań tekstu. Mylę się, muszę powtarzać po kilka razy to samo zdanie. Natomiast, już na etapie redagowania czy czasem researchu, mogę pracować wszędzie.

A co jeszcze robił Ogilvy? Poświęcał bardzo dużo czasu na research – to, co bardzo często obie podkreślamy, jako niezwykle ważne w pisaniu tekstów. Ogilvy robił nawet dość ekstremalny research, bo analizował wszystkie konkurencyjne kreacje reklamowe z ostatnich 20 lat. Myślę, że wykonywał solidny kawał roboty, zanim w ogóle przeszedł do pisania. To pokazuje, że sam tekst i proces pracy nad nim to nie samo pisanie.

Asia: I to wszystko działo się w czasach bez internetu.

Agata: On oczywiście miał też inne ciekawe metody – określał problem i wartości klienta, akceptował to u klienta i dopiero przechodził do właściwej pracy. I tutaj też ciekawostka – tworzył przynajmniej 20 różnych headline’ów, konsultował je z ludźmi z agencji i najczęściej po tym etapie decydował, że to wszystko idzie do kosza. Mówił, że to zwykle ciężki etap w jego pracy, kłócił się z żoną i bał się, że już nigdy nie stworzy niczego dobrego.

Asia: Też jako ciekawostkę opowiem Wam, że na najlepszy headline wpadam zwykle na ostatnim etapie pracy. Gdy mam tekst gotowy do wysłania i często dopiero wtedy coś zmieniam i wybieram zwycięzcę.

Agata: Ja mam nawet tak, że czasem po zapisaniu pliku, zaraz przed wysłaniem, widzę, że tytuł mnie drażni i muszę go zmienić. Mam też swój nawyk, że jak nie mam nagłówka, to nie przejdę do dalszej pracy. Muszę mieć nawet roboczy nagłówek, żeby nie denerwowało mnie puste miejsce.

Ale wracając do Ogilvy’ego. Sposób na kryzys w pracy? Pół butelki rumu załatwiało problem i podobno wtedy powstawało najlepsze copy. Nie wiemy, na ile w tym prawdy, ale mogę się tylko domyślać, że to było szczere. Coś w tym może być. Dla mnie wspomagaczem jest kawa i to mi wystarcza do dobrego pisania.

Asia: Bo jeśli wino, to tylko Netflix, bo to już jest inny etap pracy mózgu.

Agata: No tak, ale wiesz, jak się jest ojcem reklamy, to można chyba wszystko. 😉 Jeśli interesują Was kulisy pracy kreatywnej i ciekawostki, to możecie znaleźć je w książce Agaty Napiórkowskiej „Jak oni pracują?”. Co prawda, Agata Napiórkowska nie pisze tylko o osobach, które pracują z tekstem, ale też o innych kreatywnych zawodach, ale polecam Wam szczególnie fragment na temat Katarzyny Bondy.

I Katarzyna Bonda ma bardzo ciekawe nawyki. Opowiada o tym, że ma różne fazy i etapy pracy nad powieścią. Pierwszym etapem jest tzw. inkubacja, gdy autorka daje sobie czas na przemyślenie tekstu, na leżenie na kanapie i spisywanie najważniejszych myśli na fiszkach. Też stwierdza, że „gdy coś nie jest zapisane, to tego nie ma”. I mam chyba podobnie – dopóki czegoś nie zapiszę, to mi to umyka.

Asia: A najgorsze jest to, że najlepsze pomysły przychodzą zawsze… np. pod prysznicem! Albo zaraz przed snem i wtedy nie jesteś w stanie tego zapisać.

Agata: Te pomysły przed snem, to jest chyba jakaś klątwa. To jest najgorsze, bo jak to przychodzi przed snem, to też nie mogę zasnąć. Mam też tak, że fajne pomysły przychodzą mi też do głowy, gdy jadę samochodem. Jakoś tak lubię wtedy rozmyślać o tematach.

W sumie Katarzyna Bonda podkreśla, że to wymyślanie książki trwa u niej najdłużej. Czyli najdłuższy etap to przygotowanie koncepcji i planu na powieść. Później oczywiście jest researchowanie, Bonda wtedy wychodzi, jest aktywna i rozmawia z ekspertami. Ciekawe jest to, gdy przechodzi do pisania, bo porównuje ten proces do zakochania. Jest wtedy totalnie zamknięta i przestaje istnieć dla świata. Przestaje wtedy odbierać telefony przez 6 miesięcy i np. nie wpuszcza wtedy nikogo do domu. Co ciekawe, ma też specjalne ubrania do pisania, pisze przy otwartym oknie.

To jest chyba tak, że ludzie ogólnie lubią takie nawyki, bo one nam pomagają poczuć się komfortowo. Ja np. też lubię przewietrzyć pokój, w którym pracuję. Oczywiście potrzebuję też kawy, jako takiego paliwa do pisania.

Asia: O czymś takim mówi też jeden z najsłynniejszych copywriterów amerykańskich, John Carlton. On może nawet pracować w chłodzie, zakłada na siebie polary, koce, bo musi mieć zimno, inaczej pójdzie spać.

Agata: To jest też ciekawe – jak to się ma do tego, co widzimy w internecie? Ci wszyscy copywriterzy siedzący z laptopami na plaży – no ja bym tak nie mogła. Po pierwsze, słońce odbija się od ekranu. Po drugie – na plaży to jednak wolę robić coś innego.

Asia: Internety kłamią. 🙂

Agata: No właśnie, bo do pisania to jednak trzeba mieć odpowiednie warunki. Są też oczywiście sprawdzone sposoby i nawyki, które to ułatwiają. Zastanówmy się może, jak więc możemy pomóc sobie w pisaniu? Bo jak to jest, że są osoby, które piszą w miesiącu po kilkadziesiąt dobrych tekstów, a są inni, którzy czują straszny ból, gdy mają cokolwiek z siebie wydusić.

Asia: Prawda jest też taka, że im więcej się pisze, tym większej wprawy się nabiera i to przychodzi z coraz większą łatwością. Miałam taki etap w życiu zawodowym, że pisałam mało i później po przerwie powrót do częstego pisania był bardzo trudny. Wszystko szło mi trzy razy dłużej niż wcześniej. Takie „rozpisanie się” też jest bardzo ważne.

Większość pisarzy zwraca też uwagę na to, że codziennie starają się pisać. Przykładowo Steven King codziennie stawia sobie za cel napisanie przynajmniej 6 stron tekstu.

Agata: Steven King też powiedział kiedyś coś takiego, że na wenę czekają amatorzy, a profesjonaliści po prostu siadają i piszą. I tak faktycznie jest. Nie da się w tym zawodzie, czy nawet jeśli jesteś właścicielem firmy lub pracujesz jako marketer, to piszesz dużo i masz określone terminy. Nie da się czekać na wenę. Są deadliny, są projekty. No i nie da się czekać na natchnienie. Nie jesteśmy artystami, nie tworzymy wyszukanych fresków, ale teksty użytkowe.

Druga kwestia to lekkie pióro. Bo to nie jest kwestia jakiegoś kwiecistego języka i pięknego stylu, bo w tekstach użytkowych to niekoniecznie jest potrzebne. Powiedziałabym nawet, że to nie pomaga, szczególnie w przypadku tekstów na strony, które są typowo użytkowe. Wchodzimy na stronę internetową, bo czegoś szukamy. Jakiś kwiecisty, wysublimowany język może nawet przeszkodzić w jej odbiorze.

Asia: Może się jednak pojawić pytanie – ale ja próbuję coś napisać i nie mogę. Po godzinie już się wkurzam, bo nic nie przychodzi mi do głowy. No więc mamy dla Was nasze sposoby, wyrobione w codziennej pracy – na przestrzeni, uwaga – dekady! Choć to tak zabrzmiało, że jesteśmy strasznie stare. 😉 Te sposoby pomagają pokonać blok pisarski.

Pierwsza zasada to: zapewnij sobie odpowiednie miejsce do pracy i pozbądź się rozpraszaczy. Bo w praktyce wygląda to tak, że tu coś pika, coś dzwoni, ktoś pisze na Skype, ktoś coś chce na Messangerze. Trzeba to wszystko wyłączyć. Jeśli piszesz, przerywasz i do tego wracasz, tracisz mnóstwo czasu. Nawet jakieś badania pokazują, że gdy jesteśmy rozproszeni, każde oderwanie od pracy to następne 15 minut potrzebne na powrót do rytmu pracy.

Agata: U mnie to się sprawdza w 100%. Wiem też, że niektórych rozprasza nawet edytor Worda i piszą w specjalnej aplikacji Hemingway, która jest totalnie prostym edytorem. Mam np. tak, że gdy mam do napisania coś, na co akurat niekoniecznie mam ochotę w danym momencie, to znajdę sobie milion innych zadań, by tego uniknąć. Zawsze znajdzie się coś bardziej istotnego, ciekawego itd. Mój umysł zawsze będzie wolał np. posłuchać fajnego podcastu i będzie unikał pisania, bo to jednak jest wzmożony wysiłek. Trzeba więc tak ułatwić sobie zadanie, jak to się tylko da.

Asia: Ja nawet czasem wyłączam sobie wi-fi, żeby nic mnie nie rozpraszało i nie kusiło, jak np. kupowanie sukienek na Zalando. Niektórzy nie potrafią też pracować w domu, bo będą myśleli o zrobieniu prania. Nie jestem tym przypadkiem, ale trzeba mieć odpowiednią przestrzeń.

Fajną techniką, która wspomaga produktywność jest Pomodoro (nie mylić z pizzą), która została zainspirowana kuchennym licznikiem czasu. Ta technika polega na tym, że robimy sobie bloki pracy po 25 minut i po każdym robimy 5 minut przerwy. Po czterech takich blokach łapiemy przerwę 20-minutową. W tych 25 minutach pracujemy i nie rozpraszamy się niczym – nie odpisujemy na maile itd, później koniecznie musimy mieć przerwę, trzeba wstać, przewietrzyć się itd. Jest taka fajna aplikacja na telefon – Brain Focus, która odmierza czas na bloki. Link do niej znajdziecie pod podcastem. Ta technika sprawdza się u mnie, szczególnie w dni, gdy nic mi się nie chce.

Agata: Mam podobną technikę, ale kieruję się tym, żeby najgorszą rzecz do napisania ogarnąć na początku dnia. Zaczynam od tego najtrudniejszego zadania, czasem robię to nawet w łóżku, bo robię to bardzo rano. Gdy tylko rodzina wychodzi rano z domu, ja natychmiast przechodzę do pracy. Chcę jak najszybciej pozbyć się tego trudnego tekstu. Fakt, że nie zamyka się to w 25 minutach, czasem zajmie mi to 2,5 h – i to taki trochę tryb ekstremalny, bo nie jem i nie piję, siedzę jak zamrożona – ale dzięki temu udaje mi się wycisnąć takie maksimum z tego czasu.

Asia: W sumie wielu copywriterów zaczyna pracę bardzo wcześnie rano. Nawet o 6 lub wcześniej.

Agata: To, od czego w ogóle trzeba wyjść, jeśli chodzi o pisanie, i czego brak powoduje ten problem – jak zacząć, co ma znaleźć się w tekście? To jest plan. Gdy go nie ma, praca idzie dużo gorzej.

Asia: Na pewno pamiętasz, jak w szkole musiałeś robić plan wypracowania. Do dzisiaj robię sobie taki plan: do kogo piszę? Jaki mam cel? I po kolei wypisuję punkty: co musi znaleźć się w tekście.

Agata: To jest rodzaj mapy, która nas prowadzi przez proces pisania. To pomaga w tym, by zawrzeć w tekście wszystko, co ważne i by za mocno nie odpłynąć od ważnych wątków.

Najgorszy moment to: jak zacząć? Te pierwsze słowa, akapity, headline są kluczowe, by czytelnik przebrnął przez tekst, szczególnie w internecie. Są różne techniki, które pomagają zacząć pisać. Na przykład Dariusz Puzyrkiewicz w „Biblii Copywritingu” zaleca metodę „trzech kapeluszy”, która w pierwszym etapie polega na bardzo swobodnym pisaniu i przelewaniu myśli na ekran. Nawet, gdy w głowie jest pustka i nie wiem, jak zacząć, on zaleca, żeby właśnie to napisać: „nie wiem, co napisać”, bo spisując tą myśl, zwalniasz miejsce dla kolejnej.

Nie stosuję akurat tej metody, ale są osoby, u których się to sprawdza.

Asia: Ja w ogóle mam tak, że prawie nigdy nie zaczynam tekstu od początku. Gdy mam totalną blokadę, zaczynam pisać od środka, żeby zacząć cokolwiek. Carlton mówi, że np. gdy nie ma pomysłu, robi sobie wypunktowanie i później je rozwija. Robię tak, że czasem wypisuję śródtytuły i dopiero zaczynam je wypełniać, nawet nie w odpowiedniej kolejności. Dopiero pod koniec robię czasem lead. Ten lead jest właśnie najtrudniej napisać. Zaleca się, żeby napisać najpierw tytuł i lead, ale jeśli masz totalną blokadę, zacznij od środka, byle by po prostu zacząć pisać.

Agata: Ja jestem trochę niewolnikiem porządku i u mnie musi być prawilnie, czyli najpierw tytuł, później lead- nawet jeśli to później zmieniam. Roboczy początek tekstu ułatwia mi prowadzenie narracji. Sprawdza mi się pisanie po kolei.

Mamy jednak swoją technikę uproszczoną, którą stosuję i ja i Asia. Najpierw zaczynamy od zebrania informacji i to jest bardzo ważny etap, niezależnie czy piszesz tekst na stronę, na bloga czy na FB. Ważne jest to, by poznać temat możliwie jak najlepiej, czasem od podszewki, by dostarczyć czytelnikowi wartość, nowe informacje, by go zaskoczyć. Jesteśmy dziś zalani contentem w sieci, więc research pomaga się wyróżnić.

Drugi etap to spisanie szkicu. Spisanie draftu robię totalnie na luzie, bez spięcia. Spisuję kilka tytułów, leadu i śródtytułów.

Asia: Na tym etapie wyłączamy wewnętrznego edytora. Nie ważne, czy gdzieś znajdzie się jakieś powtórzenie, coś jest nie po polsku – po prostu pisz.

Agata: Gdy zaczniemy od razu się poprawiać, to wewnętrzny krytyk weźmie górę i zacznie iść jak po przysłowiowej grudzie.

Asia: Wspomniany wcześniej Steven King, gdy np. chce umieścić w tekście stolicę Brazylii, a nie pamięta nazwy, wpisuje jakiekolwiek inne miasto, np. Cleveland czy Nowy Jork i później to uzupełnia. Po to, by się nie rozpraszać i nie odrywać od pracy.

Agata: Po spisaniu draftu, co zrobić dalej?

Asia: Odkładamy tekst i robimy przerwę. 😊

Agata: Oczywiście to nie tak, że jak jesteś freelancerem, to cały czas masz przerwę. Chodzi o to, by odłożyć tekst. W idealnym świecie masz na to kilka dni, w świecie biznesu, gdy wszystko potrzebne jest na „już” – niekoniecznie.

Asia: Warto taki tekst odłożyć choćby na kilka godzin. To robi dużą różnicę, jak się odłoży tekst i dopiero przechodzi się do edytowania. Ja robię nawet przerwy między edycjami.

Agata: Kiedyś w czasach pracy agencyjnej, czytałyśmy swoje teksty i sprawdzałyśmy, czy wszystko w nich jest ok. Dobrze jest mieć recenzenta, ale nie zawsze tak się da. Choć to jest trudne, własny tekst też można dobrze wyedytować. Po przerwie warto przejść do bezlitosnej edycji – wygładzać, wyrzucać niepotrzebne słowa. Wtedy powstaje już finalna wersja tekstu. Przed publikacją oczywiście fajnie, gdy tekst jeszcze może odleżeć, by spojrzeć i ostatecznie wyeliminować wszelkie błędy.

Asia: Powiedzmy sobie szczerze, że zawsze można coś poprawić, ale w pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć: stop.

Agata: Sami czasem musimy narzucić sobie deadline.

Asia: Musimy pamiętać o tym, by bardzo przyłożyć się do pisania leadu i tytułu, bo to najważniejsza część tekstu.

Agata: Warto wylistować sobie listę kilku tytułów, by wybrać najlepszy. Pamiętaj, by zacząć pisanie od planu. Przejdź do zbierania informacji i nie koncentruj się na tym, by ten etap przeskoczyć. Spisz draft, wyłącz wewnętrznego krytyka i pisz swobodnie.

Asia: Odłóż tekst.

Agata: No i przejdź do edycji. Bądź w tym bezlitosny, usuwaj zbędne słowa, bądź konkretny i dostarcz czytelnikom wartość.

Asia: A może Ty masz sposoby na to, jak zabrać się do pisania i usprawnić sobie twórczą pracę? Czekamy na Wasze komentarze!

Agata: Słyszymy się w kolejnym odcinku!

2 komentarze to “Koniec z twórczą blokadą: poznaj triki, które pomogą Ci efektywnie tworzyć teksty dla swojej marki (Podcast, #3)”

You can leave a reply or Trackback this post.

  1. Paulina - 14 grudnia 2019 at 09:42 Reply

    Świetny odcinek! U mnie duży problem stanowi właśnie powrót do pisania po dłuższej przerwie. Jak złapię flow to mogę pisać jeden tekst za drugim. Ale gdy nie otwieram edytora przez miesiąc albo dłużej – pierwsze dwa, trzy teksty po przerwie muszę wymęczyć. 😉

    • bizacademy - 16 grudnia 2019 at 09:24 Reply

      Dziękujemy za miłe słowa. 🙂 No właśnie, to potwierdza, że umiejętność lekkiego pisania to jednak jest nawyk, który trzeba ćwiczyć. PS. W tym tygodniu kolejny odcinek podcastu, więc zapraszamy do obserwowania. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.