10 błędów w content marketingu_szkolenie Łódź

Sprawdź, czy nie popełniasz tych 10 błędów w content marketingu, które spowalniają rozwój Twojej marki (Podcast, #2)

Content marketing staje się biznesowym MUST-HAVE – zarówno w dużych, jak i małych firmach. Jest jednym z najlepszych sposobów na to, aby przyciągać klientów oraz budować wizerunek marki.

W końcu wystarczy co tydzień wrzucić post na bloga lub udostępnić e-book do pobrania i sprawa załatwiona: treści promują Twoją markę, prawda?

Niestety nieprawda. Content marketing może przynosić fantastyczne efekty, ale nie jest aż tak prosty. Jeśli więc poświęcasz na niego czas, energię i pieniądze, sprawdź, czy nie psujesz wyników jego działania, popełniając popularne błędy oraz dowiedz się, jak je naprawić.

10 częstych błędów w content marketingu:

  1. Brak planu
  2. Zapominanie o promocji
  3. Niewystarczająca wiedza o odbiorcach
  4. Mylenie content marketingu z reklamą
  5. Brak oryginalnych treści
  6. Pomijanie SEO
  7. Pisanie głównie pod roboty Google
  8. Ilość ponad jakość
  9. Brak wytrwałości
  10. Napisane – zapomniane

 

Linki do narzędzi, o których mówiłyśmy w podcaście:

  1. Narzędzie do oznaczania linków, które pozwala śledzić ich klikalność w Google Analytics 
  2. Praktyczna ściąga do optymalizacji SEO – nawet dla początkujących 
  3. Buzzsumo – narzędzie do analizy słów kluczowych i konkurencyjnych treści 
  4. Google Keyword Planner 

 Muzyka: Adam Vitovsky (licencja CC BY 3.0)

Transkrypcja

Agata: Cześć, tu Agata Adamczewska.

Asia: i Joanna Aleksandrow. Witamy cię w kolejnym odcinku podcastu “Biz Akademy przy kawie”. Dziś będziemy mówić o błędach w content marketingu, które hamują rozwój i zastanowimy się wspólnie, jak ich unikać.

Agata: Na początek wyjdźmy od tego, jakie są najważniejsze założenia content marketingu. Czego możemy oczekiwać po działaniach content marketingowych?

Asia: Dobre pytanie. Content marketing to jest strategiczne podejście marketingowe (i to strategiczna to też jest bardzo ważne słowo), które koncentruje się na tworzeniu i dystrybucji wartościowych i spójnych treści. Ma to na celu przyciągnięcie nowych odbiorców, utrzymanie tych istniejących. 

Natomiast to, co jest bardzo ważne w content marketingu, to fakt, że klient jest na pierwszym miejscu, a nie nasz produkt. Bo to nie chodzi o to, żeby promować swoją ofertę i mocno naciskać na sprzedaż. Chodzi o to, żeby dostarczać materiały (treści), które będą przydatne dla naszych odbiorców, które będą edukować, informować lub zapewniać rozrywkę. I takimi materiałami mogą być na przykład posty na bloga, podcasty, filmy instruktażowe, webinary, ebooki, infografiki, aplikacje mobilne. Docelowo oczywiście te materiały mają prowadzić do wyboru najlepszych rozwiązań, czyli właśnie na przykład naszej oferty. 

Chodzi o to, że jesteśmy w stanie promować naszą markę w mniej inwazyjny i mniej nachalny sposób. Dzięki temu odbiorcy też chętnie angażują się w taką komunikację.

Agata: No właśnie bo to nie jest też tak, że content marketing to jest po prostu publikowanie treści. 

Asia: Tak, i tutaj przechodzimy do pierwszego punktu, jeśli chodzi o błędy, czyli braku planu. Bardzo często jest tak, że ktoś siada i mówi: “Okej to dzisiaj może na bloga napiszę o tym i o tym…”

Natomiast nie zastanawia się nad strategią, nie zastanawia się nad tym, co chce osiągnąć, jak zaplanować cykl treści, nie zastanawia się też, czy to będzie spójne z oczekiwaniami grupy docelowej. Nie sprawdza, czy to zostało już gdzieś napisane i jak się odróżnić. Po prostu nie ma na to żadnego konkretnego pomysłu. To są takie ad-hoc’owe działania: “A to dzisiaj wrzucę na Facebooka post o tym, a jutro to może o tym. A dzisiaj napiszę na bloga na temat X, a może jutro na temat Y”. Wtedy nie ma żadnej konkretnej strategii. 

A punktem wyjścia do tworzenia content marketingu zawsze powinno być zastanowienie się, co my w ogóle chcemy osiągnąć. Każda treść, którą tworzymy, powinna nam pomagać w osiągnięciu tego celu. 

Agata: Skąd w ogóle mamy takie wnioski, że to odbywa się często w ten sposób? Oczywiście jest grupa firm, które mają już konkretny plan działania i strategię komunikacji. Mają poukładany content marketing i działają strategicznie. No ale jednak często zgłaszają się do mnie klienci, którzy na przykład chcieliby zamówić kilka tekstów na bloga. To jest ok, ale ja nie dostaję od nich informacji: do kogo mają być skierowane treści, jakie tematy mają być tam poruszone i przede wszystkim: jakie cele mają realizować te treści. 

I mam wrażenie, że to jest trochę chaotyczne, że gdzieś jakby chodzi tylko o to, żeby napisać same teksty. Wychodzi na to, że trzeba wypełnić miejsce na stronie czy na blogu firmowym, ale kompletnie nie ma planu na to, co chcemy dzięki temu osiągnąć.  

Asia: Tutaj pojawia się kolejny błąd. Po prostu tworzymy post na bloga I zapominamy o nim. Ewentualnie wrzucimy jakąś zajawkę na Facebooka i to jest koniec. Natomiast tworzenie treści to jest dopiero początek. Tak naprawdę tu zaczyna się największa praca, czyli później promowanie tych treści, docieranie do odbiorców w różnych kanałach, wykorzystywanie tych treści w mediach społecznościowych i o tym bardzo często marki zapominają.

Agata: W sumie to chyba jeszcze wcześniej trzeba wykonać pracę. Musimy zebrać informacje o tym, kto ma być odbiorcą naszego bloga.  Czyli trzeba wyjść od stworzenia person. 

Asia: Tak i teraz właśnie punkt drugi, czyli brak wiedzy o naszych odbiorcach, o tym, jakie treści oni preferują: czy długie czy krótkie, w jakich kanałach lubią się komunikować, czy wolą czytać, czy wolą słuchać, co ich interesuje, jakim językiem do nich mówić – czy formalnym? Dlatego właśnie na naszym na szkoleniu “Angażująca marka w sieci” całe szkolenie zaczyna się od tego, by rozpracowć, kim jest nasz odbiorca. Wychodzimy od tego, jak budować persony. 

Agata: W tej części bardzo ważne jest też dekodowanie potrzeb i pragnień naszych klientów, bo jeżeli chodzi o personę, to też bardzo ważna jest psychografia. Czyli nie tylko to, ile nasi odbiorcy mają lat, gdzie mieszkają i jaki mają zawód, ale też co ich interesuje, jakie mają potrzeby, co ich uwiera w życiu, jakich informacji szukają, by rozwiązać swoje problemy? To jest bardzo ważne, kiedy przechodzimy już do planowania naszych działań, bo wtedy mamy punkt wyjścia. Wiemy, o czym chcielibyśmy tym naszym odbiorcom powiedzieć. 

Asia: Kolejny częsty błąd to jest to, o czym już trochę wspominałyśmy. To mylenie content marketingu z reklamą. Zdarza mi się, że trafiają do mnie klienci, którzy chcieliby, by w każdym materiale ich marka była mocno promowana. To nie są już lata 90. i odbiorcy są bardzo odporni na takie mocne przekazy reklamowe. Miałam na przykład przeprawę z klientem, któremu musiałam wytłumaczyć, że nie możemy w artykule na stronie zamieścić zwrotu: “i to wystawia nasze odkurzacze na piedestał”. Nie na tym polega content marketing. To nie jest reklama w gazecie. 

Agata: Oczywiście nie chodzi nam o to, żebyś rozumiał to w ten sposób, że na swoim blogu firmowym nie możesz mówić o swoich produktach, bo jak najbardziej – możesz. Czasami nawet powinieneś. Przykładowo, jeżeli chodzi o odkurzacze, to są firmy, które produkują sprzęt AGD i mają fajne blogowe artykuły poradnikowe o tym, jak korzystać z tego sprzętu, żeby na przykład szybciej posprzątać dom i robić to bez wysiłku, jak wykorzystać możliwości tego nowoczesnego sprzętu. 

Asia: Czyli chodzi o to, że możemy mówić o naszych produktach, ale materiały content marketingowe mają być przydatne dla odbiorcy, tzn. mają uczyć, przydać się do czegoś czy bawić. To ma być coś wartościowego.

Agata: To skupienie się na wartościach, jakie dają treści to jest dzisiaj must-have.  Pewnie doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że ludzie dzisiaj w ogóle są zmęczeni ilością treści i informacji, które do nich docierają. Jest więc tak, że po prostu, jeżeli coś jest wtórne, jest nudne i nieciekawe, to tego nie zauważamy. Jeżeli więc tworzymy wpisy blogowe, a one nie niosą np. konkretnych odpowiedzi na pytania, nie dają konkretnych rozwiązań, to po prostu zostają natychmiastowo pominięta w morzu innych treści. 

Asia: I tutaj Agata dotknęła kolejnego błędu. Czyli kopiowanie treści i tematów. Bo bardzo często jest tak, że gdy działamy w silnie nasyconej branży i na każdy temat zostało już napisane set artykułów czy postów na blogi, to teraz pojawia się pytanie: jak się wyróżnić?

Agata: Musimy pamiętać o tym, że jeżeli na przykład: już 20 innych firm poruszyło temat, o którym my chcemy napisać, to oni są już gdzieś tam, powiedzmy, na tych 20 pozycjach w Google. I i teraz, jeśli my chcemy stworzyć 21. tekst na ten sam temat, to możemy się łatwo domyślić, gdzie on trafi i na której pozycji w wyszukiwarce się znajdzie. Pisząc na ten sam temat, mamy mniejsze szanse, że w ogóle ktoś trafi np. na nasz wpis blogowy z Google.

Asia: Ok, ale w takim razie, czy jest w ogóle sens jeszcze tworzyć takie treści blogowe, skoro już wszystko zostało powiedziane i napisane?

Agata: Zdecydowanie jest sens. Dlatego, że na pewno nie zostało wyczerpanych 100% tematów. Poza tym często ten sam temat da się ugryźć z zupełnie innej strony. Możemy sobie to zadanie ułatwić. Polecam zwrócić uwagę na przydatne narzędzie, które nazywa się Buzzsumo i które bardzo Wam polecam. 

Jeżeli macie już jakiś temat, nad którym chcecie pracować na swoim blogu, wystarczy wrzucić go w Buzzsumo i to narzędzie “wypluje” X wyników – publikacji na ten temat, które najlepiej poniosły się w sieci, były najczęściej komentowane czy “szerowane”. Polecam przejrzeć listę tych treści i zobaczyć na przykład, czego dotyczyły komentarze. Czy był jakiś wątek, który nie został dostatecznie rozwinięty, o co pytali ludzie w komentarzach, co ich najbardziej interesowało? Może warto byłoby się skupić na tym właśnie wątku albo poruszyć taki, który został pominięty? Kopiowanie treści, które już były, to strata dużego potencjału.

Kolejną stratą potencjału jest pomijanie w działaniach marketingowych SEO. Z jednej strony oczywiście SEO kojarzy się, przynajmniej mnie, z produkcją dużej ilości treści nasyconych słowami kluczowymi. (Asia: – albo czymś bardzo technologicznym i nie zrozumiałem, czytaj rocket science, informatyka). Ale, z drugiej strony, gdy rezygnujemy z SEO, to tracimy ogromny potencjał na przyciągnięcie naszych odbiorców z Google’a.

Asia: Polecamy ogarnąć nawet podstawy SEO, bo to wcale nie jest tak trudne, jak się wydaje. To da się opanować i nie jest potrzebna żadna specjalna wiedza technologiczna. Przede wszystkim bardzo ważne jest to, aby tworząc teksty na stronę, wplatać słowa kluczowe, których mogą szukać twoi odbiorcy. Do tego bardzo przydaje się na przykład. narzędzie Keyword Planner. To jest narzędzie googlowskie, które bardzo pomaga w sprawdzeniu, czego szukają odbiorcy, jakich zwrotów używają i wpisują je w wyszukiwarkę. Później warto to wykorzystać w swoich tekstach. 

Agata: Tam oczywiście jest trochę aspektów technicznych, ale nie są one na tyle trudne, by nie były do opanowania we własnym zakresie. Takie podstawy SEO warto wprowadzić, szczególnie, kiedy tworzymy treści na stronę internetową czy na blogu firmowym. Oczywiście większa optymalizacja będzie wymagała wsparcia, ale i z w tym możesz sobie poradzić.

Asia: Jeżeli korzystasz z WordPressa, podepnij oczywiście wtyczkę do optymalizacji SEO. Bez tego tak naprawdę tracimy możliwość bycia znalezionym w Google.

Agata: Z drugiej strony ten błąd, czyli brak SEO, ma swoje lustrzane odbicie wtedy, gdy skupiamy się wyłącznie na słowach kluczowych. Wtedy idziemy nie w jakość treści, ale ilość materiałów, gdzie nasycenie słowami kluczowymi jest tak duże, że nie da się czytać takich tekstów. Nie ma w nich niczego wartościowego dla czytelników, tylko to są wyłącznie treści produkowane pod roboty Google. Mówię celowo – produkowane, bo trudno mówić w tym wypadku o tworzeniu tekstów. To jest produkcja masowa i to jest błąd. Bo naprawdę algorytm Google na tyle się zmienił, że ważne są zarówno słowa kluczowe, jak i wartość treści. Wyszukiwarka też sprawdza, na ile to, co się publikuje, angażuje odbiorców, czy oni czytają to, co publikujemy, czy komentują i udostępniają.  

Asia: No to jest klasyczny błąd – ilość ponad jakość. Zdarza się, że klienci chcą publikować posty w mediach społecznościowych codziennie, a najchętniej nawet kilka razy dziennie. Tylko czasami nie mają tych treści do publikacji, a mimo wszystko wydaje im się, że jeżeli nie opublikuję czegoś codziennie, to gdzieś na tym stracą. 

Z jednej strony oczywiście regularność publikowania treści jest bardzo ważna, natomiast jesteśmy w tym momencie tak zalewani różnymi treściami, często kiepskiej jakości, że nie ma sensu produkować czegoś dla samej idei produkowania i publikowania. Już lepiej poświęcić trochę więcej czasu na to, żeby przygotować jakiś materiał, który może będzie publikowany z mniejszą częstotliwością, ale rzeczywiście zaangażuje naszych odbiorców i przyciągnie do naszej marki.

Agata: Myślę, że od razu nasuwa się takie pytanie: w takim razie jak często mam publikować? Na przykład na blogu firmowym czy w mediach społecznościowych? Odpowiedź oczywiście jest taka, jak zwykle, czyli: to zależy. Sprowadzając to do pigułki, to najważniejsze, by publikować wtedy, gdy mamy coś sensownego do powiedzenia i pokazania.  Bądźmy aktywni w sieci regularnie i systematycznie, bo faktycznie – jeżeli przestaniemy się w niej pojawiać, to tracimy widoczność. 

Asia: Ok, przejdźmy, więc do następnego błędu, czyli braku monitorowania efektów działań content marketingowych. Często jest tak, że marki publikują post na blogu, który nawet i słusznie promują w mediach społecznościowych, natomiast nie sprawdzają w ogóle, czy ten post przyciąga odbiorców, czy zwiększa konwersje na stronie itd. Jeżeli nawet jest podpięty Google Analytics, to na przykład linki nie są otagowane. Czyli nie oznaczamy kampanii, po których możemy później sprawdzać, to, czy post rzeczywiście działa. Pod tym podcastem znajdziecie link do bardzo przydatnego narzędzia, które wam w tym pomoże.

Bez monitorowania efektów nie wiemy, czy idziemy w dobrą stronę, czy to, co tworzymy ma sens. Bo umówmy się – to nie jest 5 minut, żeby przygotować jakiś materiał, tylko to są całe godziny. Można sobie siedzieć nawet i całymi dniami i produkować jakieś treści, które nie przyniosą nam żadnego efektu. Bo może i są super interesujące, ale profil naszej grupy docelowej jest taki, że to nie są są materiały dla niej. Dlatego każdy post w mediach społecznościowych, wszystkie materiały, które publikujemy i wypuszczamy w świat, musimy na bieżąco monitorować.

Agata: Sprawdzajmy na bieżąco statystyki. One są i w mediach społecznościowych i tak samo na stronie www (np. w Google Analytics).

Asia: Tymczasem od uczestników naszego szkolenia wiemy, że to jest aspekt, który bardzo często kuleje w przypadku promocji marek. 

Agata: Jest jeszcze jest jeden chyba dosyć często spotykany błąd, czyli systematyczności i brak wytrwałości w działaniach content marketingowych. To znaczy mamy bardzo wysokie wymagania, ale jeśli szybko nie widzimy efektów działań content marketingowych, to są one porzucane.

Asia: Nam się może wydawać, że wystarczy wrzucić 10 postów do mediów społecznościowych i od teraz klienci będą do nas walić drzwiami i oknami z pytaniami o współpracę. A my właściwie możemy się już rozłożyć w hamaku i odpoczywać. Natomiast content marketing nie przynosi efektów od razu. To nie jest tak, że w ciągu dwóch tygodni po prostu już będziemy mieć mega popularność online. To wymagana tygodni, miesięcy regularnego produkowania ciekawych treści.

Agata: Na pewno dłużej będziemy czekać na efekty, jeśli będziemy działać bez planu i analizy naszej grupy docelowej. Dlatego tak ważne jest, żeby wystartować z gotowym planem, wiedzieć, co robić po kolei, żeby właśnie na bieżąco monitorować statystyki, bo wtedy możemy coś podziałać, wprowadzać zmiany i szybciej będziemy widzieć efekt. Dlatego na na naszym szkoleniu poświęcamy sporo czasu temu, by wyjaśnić, jak działać strategicznie. 

Asia: Co ważne, te treści, które już powstały, będą pracowały cały czas. To nie jest tak, że już coś napisaliśmy i o tym zapominamy. Nadal możemy z tego korzystać, nawet po roku czy dwóch latach, bo jeżeli one są uniwersalne, to przyciągają odbiorców cały czas. A jeżeli nie są uniwersalne, to warto je na bieżąco aktualizować, żeby nadal z nich korzystać.

Agata: Dokładnie. W ten sposób przechodzimy do kolejnego i ostatniego błędu, czyli nie aktualizowania treści, które już opublikowaliśmy. Jeżeli prowadzimy jakieś działania na przykład na blogu firmowym i robimy to już przynajmniej od roku, czy nawet już od dwóch lat i robiliśmy to systematycznie, to mamy już dużą pulę materiałów, nad którymi możemy dalej pracować.  

To znaczy w tym momencie nie musimy koncentrować się na tym, żeby wyszukiwać nowych i świeżych tematów Myślę że teraz, na takim etapie, możemy się bardziej skoncentrować na tym, żeby te treści zaktualizować. Chodzi o dodanie nowych informacji, nowych materiałów graficznych itd. Można też dodać nowy format wideo czy infografikę Możliwości jest całe mnóstwo.

Asia: Zdecydowanie recykling treści jest bardzo ważny. Sama działam w ten sposób i widzę efekty. Warto stworzyć proces regularnego odświeżania i ponownego wykorzystywania tych treści, które już mamy, a nie wymyślać koło od nowa. 

Agata: No właśnie, bo w content marketingu praca jest wzmożona na początkowym etapie, a później możemy z niej czerpać.

Asia: To jest tzw. efekt kuli śnieżnej, która zaczyna rosnąć, nabiera rozpędu I potem jest już mam troszeczkę prościej. 

Agata: Kiedy mamy już wypozycjonowaną stronę i opublikowane wpisy na blogu, to warto dodawać nowe treści do istniejących artykułów, bo to daje nam więcej tzw. miłości od Google. Wyszukiwarka w ogóle bardzo lubi, gdy dostarczamy jej świeżego mięsa. Dlatego jeżeli już mamy jakieś artykuły, to po prostu co jakiś czas je aktualizujmy.

Asia: Z naszej strony na dziś to tyle. Omówiłyśmy najczęściej spotykane błędy, które obserwujemy. A może Ty widzisz jeszcze jakieś? Jeśli tak, daj nam znać w komentarzach. 

Agata: Jeżeli masz jakiekolwiek pytania, pisz. Z chęcią na nie odpowiemy. Jeżeli coś szczególnie interesuje Cię w obszarze promocji firmy online czy w content marketingu, o czym chcesz posłuchać w następnych odcinkach, to też koniecznie daj nam znać. 

Asia: Do usłyszenia w kolejnym odcinku!

Leave a Reply

Your email address will not be published.